Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Zostawiałam go tylko na chwilę…

Maluch w samochodzie - 6 maja 2011

Jesteś jak zwykle w biegu. Szef zlecił Ci coś w ostatniej chwili, ledwo zdążyłaś do przedszkola, żeby odebrać dziecko na czas, ale nie dałaś rady wcześniej wpaść do apteki po zamówiony lek. Zmęczony maluch właśnie usnął w foteliku, a szukając miejsca do parkowania, zauważyłaś, że w aptece nie ma kolejki. To tuż za rogiem. Szybko pobiegniesz i za pięć minut będziesz z powrotem. Jeśli zdecydujesz się zbudzić dziecko, potrwa to co najmniej kilka razy dłużej, a poza tym będziesz też musiała nazwać wszystkie marki zaparkowanych samochodów i wymyślać do kogo należą, w aptece natomiast uważać, żeby maluch nie dotykał wszystkiego i nie wybiegł sam na ulicę. Mimo że pierwsza możliwość jest bardzo kusząca, nie powinnaś z niej nigdy korzystać. Wielkie tragedie z reguły dzieją się w ułamkach sekund, o czym przekonała się chociażby matka dwóch chłopców dotkliwie poparzonych w pożarze samochodu, jaki miał miejsce w październiku 2010 roku w Skierniewicach

To tuż obok

Wspomniana we wstępie historia jest bardzo prosta i niestety prawdziwa. Dwaj mali chłopcy w wieku 2 i 4 lat spali w samochodzie, kiedy ich mama poszła odebrać starszą siostrę ze szkoły. W aucie została także zapalniczka, którą ciekawskie maluchy postanowiły się pobawić, co w rezultacie doprowadziło do groźnego pożaru. Dzieci wprawdzie przeżyły, ale czeka je długotrwała i kosztowna rehabilitacja, nie wiadomo też czy póki co bardzo poważne obrażenia na twarzy i dłoniach znikną kiedyś zupełnie. Sądzisz, że tego rodzaju tragedie zdarzają się na szczęście bardzo rzadko, a poza tym Ty nie zostawiasz żadnych niebezpiecznych przedmiotów w zasięgu rączek Twojego malucha? Wystarczy, żeby dziecko zakrztusiło się cukierkiem lub piciem – jeśli nie będzie w pobliżu dorosłego, to zdarzenie może skończyć się równie źle.

Kradzież samochodu z dzieckiem nie tylko na filmach

Wbrew pozorom możliwa jest także sytuacja, kiedy śpiący w aucie maluch zostanie przypadkowo „porwany” przez złodziei samochodów. Szczególnie jeśli dla ułatwienia znajdą w stacyjce kluczyki, jak miało to miejsce w październiku 2007 roku w Warszawie. W tamtym przypadku zarówno dziewczynka jak i auto na szczęście szybko odnaleziono a sprawców ujęto, ale możemy sobie łatwo wyobrazić scenariusz znacznie gorszy – rodem z mrocznego thrillera.

Decydując się na zostawienie dziecka w aucie, rodzice często zresztą ułatwiają złodziejom dostanie się do auta, pozostawiając otwarte okno lub niedomknięte drzwi. Nawet gdy swój samochód masz cały czas „na oku”, może się zdarzyć, że nie zdążysz do niego dotrzeć na czas. Tym bardziej, jeśli będziesz akurat zajęta płaceniem za zakupy.

Bo on tak słodko śpi

W okresie wiosenno-letnim częściej wybieramy się na weekendowe wypady za miasto – na majówkę, piknik lub grilla. Jeśli w trakcie drogi nasz maluch zasnął, możemy nie chcieć budzić go od razu po zajechaniu na miejsce. Pamiętajmy jednak, że zostawiony na słońcu samochód bardzo szybko się nagrzewa, a w środku temperatura (nierzadko rzędu 50oC) szybko może stać się absolutnie nie do wytrzymania, szczególnie dla malutkiego dziecka. Dlatego jeżeli już musimy zostawić malca w aucie, pamiętajmy o tym, aby zaparkować je w cieniu, otworzyć okna, a najlepiej pozostawić otwarte drzwi po obu stronach i odpowiednio często sprawdzać, czy wszystko w porządku.

Udar cieplny – bo tym właśnie może grozić przebywanie w rozgrzanym samochodzie – to bardzo poważny stan chorobowy, spowodowany nadmiernym przegrzaniem organizmu, który może doprowadzić nawet do zgonu. Z tego względu znacznie lepiej jest na przykład wystawić malca razem z fotelikiem na zewnątrz lub przenieść na kocyk (oczywiście także rozłożony w zacienionym miejscu).

Warto też przy okazji wspomnieć, że gorące auto może stać się śmiertelną pułapką również dla pozostawionego w środku psa. Niestety właściciele czworonogów bywają pod tym względem znacznie bardziej niefrasobliwi niż rodzice i potrafią swojego pupila zamknąć w samochodzie nawet na godzinę albo i na dłużej. Ta bezmyślność każdego roku zbiera niestety śmiertelne żniwo wśród psów, o czym informują media, dlatego tak dziwi podobne postępowanie rodziców. Żadna oszczędność czasu nie jest warta zdrowia i życia naszego dziecka.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz