Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Wyjazdy świąteczne – rajd dla śmiałków?

Publikacje - 6 grudnia 2010

Każde większe święta w Polsce sprawiają, że z największych miast naszego kraju trwa masowy exodus osób, które pragną w tych dniach spotkać się z rodziną. Samochodów zaś u nas przybywa szybko, czego nie można powiedzieć niestety o drogach ekspresowych i autostradach, a zatem o korki na trasach wylotowych i wlotowych nietrudno. To samo możemy zresztą zaobserwować na ulicach – szczyt przenosi się teraz w okolice 18-19, kiedy mieszkańcy kończą drugi etat – poszukiwacza prezentów w centrach handlowych. Czy znaczy to więc, że powinniśmy uciec z Warszawy czy Krakowa już w połowie grudnia, a wszystkie prezenty kupić przez internet? Jak sprawnie pokonać świąteczną lub sylwestrową trasę?

Bladym świtem czy o zmierzchu?

W powszechnym przekonaniu w dłuższą trasę po Polsce najlepiej jest wyjechać albo bardzo wcześnie rano, albo pod wieczór, kiedy spada natężenie ruchu na drogach. Zimą trzeba jednak wziąć pod uwagę opady śniegu – jeśli pada całą noc piaskarki i pługi raczej nie wyjadą na ulice przed piątą rano, a nawet i wtedy efekt ich działania będzie raczej mizerny. Może się więc okazać, że pomiędzy czwartą a piątą uda Ci się wreszcie odkopać samochód z parkingu i utorować sobie drogę na jezdnię, a w najlepszym razie pokonasz nie więcej niż 30-50 kilometrów – w końcu nawet na zimówkach i z łańcuchami w takich warunkach, jakie ostatnio funduje nam zima, dużo szybciej jechać się zwyczajnie nie da. To samo dotyczy jazdy w nocy w zadymce śnieżnej, która dodatkowo ogranicza widoczność. Uważnie słuchaj zatem prognozy pogody i zastanów się czy warto. Może lepiej wrócić z powrotem do łóżka i wyjechać koło południa?

W dzień powszedni czy w weekend?

W tym roku kalendarz nie szykuje nam zbyt wielu dni wolnych z okazji świąt i Sylwestra, a urlop to jak wiadomo dobro niezwykle cenne. Dlatego najczęściej największy tłok na wyjeździe z miast zaczyna się w piątek, po godzinach pracy a potem przy powrocie niedzielnym wieczorem. Wigilia 2010 wypada w tym roku właśnie w piątek, możemy się więc spodziewać, że tym razem to na czwartek 23 grudnia przypadnie największy szał wyjazdów. Podobnie kolejny czwartek, 30 grudnia będzie zapewne świadkiem szturmu rozradowanych turystów na topowe polskie sylwestrowe lokalizacje jak Zakopane czy Karpacz.

Jeśli więc tylko macie szanse na urlop, radzimy mimo wszystko wyjechać już w środę i wracać na przykład w poniedziałek. Wprawdzie w ciągu tygodnia jest na trasach więcej tirów, ale być może unikniemy przymusowych postojów w korkach na przykład na Zakopiance albo obwodnicy Trójmiasta. W takich warunkach na pewno lepiej nie jechać na ostatnią chwilę – jeśli pogodowa się pogorszy, możemy być zmuszeni świętować w towarzystwie innych sfrustrowanych kierowców. Poza tym pośpiech nie sprzyja bezpieczeństwu na drodze, a duża liczba wypadków w takich dniach jest prawdziwą zmorą polskich dróg.

Głównymi drogami czy skrótami z GPS-a?

Kiedy widzisz przed sobą kilkukilometrowy korek na trasie, może pojawić się pokusa, żeby na GPS-ie wybrać opcję „Szukaj innej drogi”. I rzeczywiście, w normalnych warunkach, czytaj: kiedy na poboczu nie leżą półtorametrowe zwały śniegu, możemy w ten sposób zaoszczędzić czas albo chociaż ukoić nerwy. Być może koniec końców dojedziemy do celu w tym samym czasie, ale przynajmniej w lepszym stanie psychicznym – nic chyba tak nie irytuje jak bezproduktywne stanie w korku. A wybierając nieznane dotąd drogi mamy szansę zobaczyć coś ciekawego. Zimą jednak tego rodzaju skróty mogą zakończyć się prosto w śnieżnej zaspie. Jeśli nie masz w bagażniku łopaty i kompletu łańcuchów, ewentualnie nie poruszasz się napędzanym na cztery koła motoryzacyjnym smokiem, lepiej chyba pozostać na głównej trasie. A gdy znudzi Ci się ślimacze tempo, można zjechać do najbliższego zajazdu i nieśpiesznie zjeść pyszne, świąteczne pierogi z kapustą i grzybami.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz