Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Stłuczka na parkingu – bez paniki

Poradnik kierującej - 12 maja 2015

Wskazówki zegarka biegną nieubłaganie, a Ty chcesz wyjechać z parkingu – myślisz, że „raz dwa” wydostaniesz się na alejkę i już będziesz przy wyjeździe. Wciskasz gaz, a tu niespodziewanie na Twojej drodze pojawia się inny samochód. Wszystko dzieje się w ułamkach sekund i nie jesteś już w stanie w porę zahamować…

Niestety, w opisanym wyżej przypadku to Ty ponosisz winę, ponieważ wyjeżdżając z miejsca postoju, nie upewniłaś się wystarczająco, czy nikt nie nadjeżdża.

Wiadomo, w pierwszej chwili wpadasz w panikę. Pół biedy, jeśli wybrałaś się w drogę swoim samochodem, ale co jeśli akurat wzięłaś auto męża? Mężczyźni nieraz o samochód dbają bardziej niż o kobietę, więc przyjemnie może nie być…

Mimo wszystko postaraj się opanować i spokojnie przeanalizować sytuację. Pamiętaj, że drobne stłuczki na parkingach do rzadkości nie należą. Wyjdź z auta i oceń szkodę. Jeśli w wyniku kolizji nikt nie ucierpiał, właściciel pojazdu, który uszkodziłaś, nie musi wzywać policji.

Na początek, najlepiej będzie jak przyznasz się do winy i przeprosisz za zaistniałą sytuację, być może to nieco uspokoi drugiego uczestnika kolizji – on przecież też jest zdenerwowany.

Następnie potwierdź, że koszty naprawy pokryje Twój ubezpieczyciel. W takim momencie od razu spiszcie Oświadczenie Sprawcy. Jest to dokument, który poszkodowanemu ułatwi uzyskać odszkodowanie. Jeśli żadne z Was nie ma w samochodzie druku gotowego oświadczenia, który tylko należy wypełnić, na zwykłej kartce, ale koniecznie w dwóch egzemplarzach, spiszcie następujące informacje: dane właścicieli pojazdów oraz kierowców (sprawcy i poszkodowanego) – imiona i nazwiska, numery PESEL, numery dowodów osobistych, adresy zamieszkania, kategorie i daty wydania praw jazdy, marki, modele i numery rejestracyjne pojazdów, daty ważności badań technicznych, numery i okresy ważności polis OC i nazwy firm ubezpieczeniowych, dokładne miejsce i czas zdarzenia, przebieg zdarzenia (najlepiej z rysunkiem). Konieczne będą też własnoręczne podpisy obu stron zdarzenia i oczywiście Twoje, jako sprawcy, przyznanie się do winy. Na koniec należy też dopisać oświadczenie, że zarówno sprawca, jak i poszkodowany nie byli pod wpływem alkoholu (oczywiście, o ile to prawda!).

Niestety, jeśli byłaś sprawcą kolizji, nie otrzymasz pieniędzy z OC na naprawę swojego auta. Odszkodowanie należy się tylko poszkodowanemu. W takich chwilach przydaje się natomiast posiadanie wykupionego ubezpieczenia AC, które pozwoli Ci pokryć koszty naprawy samochodu, uszkodzonego podczas stłuczki, której byłaś sprawcą.

Nie uciekaj!

Może się też zdarzyć, że parkując, albo wyjeżdżając z miejsca postojowego, przypadkowo „zahaczysz” o inny pojazd, którego właściciela akurat nie ma w pobliżu. W takiej sytuacji postaraj się jak najszybciej powiadomić go o całym zdarzeniu i przyznaj się do winy. Nigdy nie uciekaj, myśląc, że to tylko drobne uszkodzenie, albo jeszcze gorzej – myśląc, że nikt kolizji nie widział. To najgorsze co mogłabyś zrobić. Konsekwencje są bowiem dość poważne, ale o tym za chwilę.

Jeśli masz czas, najlepiej poczekaj, aż właściciel uszkodzonego auta wróci. Spiszesz stosowne oświadczenie, w którym przyznasz się do winy, dzięki czemu poszkodowany nie będzie miał problemów z wypłatą odszkodowania. Jeśli natomiast bardzo się spieszysz i nie możesz czekać, zostaw przynajmniej za szybą uszkodzonego auta kartkę z informacją, że bierzesz na siebie całą odpowiedzialność – koniecznie podaj przy tym przynajmniej numer swojego telefonu, by poszkodowany mógł się z Tobą skontaktować. Jest też inna możliwość – możesz spisać numery rejestracyjne uszkodzonego pojazdu i sama na ich podstawie ustalić adres właściciela, by się z nim porozumieć. Najlepiej też zrobić zdjęcia uszkodzeń choćby telefonem.

Jesteś poszkodowaną

Spora ilość aut, wąskie miejsca postojowe i ograniczone pole manewrów – tak wyglądają parkingi i wąskie osiedlowe uliczki. W takiej rzeczywistości nikomu chyba nie udaje się uniknąć parkingowych szkód – czy to drobnych rysek, czy poważniejszych uszkodzeń. Choćbyś nawet jeździła jak najostrożniej i parkowała jak najbardziej prawidłowo, równiutko między zaznaczonymi liniami, to przecież ktoś inny może uszkodzić Twój samochód. Wystarczy, że pozostawisz auto, a kierowca innego zatrzyma się zbyt blisko i nieostrożnie otworzy drzwi. Rysa na lakierze gwarantowana. Czasem zdarza się, że takich drobnych „pamiątek” po parkowaniu w pierwszej chwili możesz nawet nie zauważyć. Jeśli właśnie wybierasz się na myjnię, to pewnie dopiero po umyciu karoserii dostrzeżesz te – być może niewielkie, ale jakże irytujące ryski.

Czasem jednak zdarzają się też znacznie poważniejsze uszkodzenia…

Jeśli do stłuczki doszło w momencie, gdy byłaś w samochodzie, nikt z kierujących i pasażerów nie ucierpiał, to podobnie jak w opisanej wyżej sytuacji, gdy Ty byłaś sprawcą, nie musisz wzywać policji. Jeśli sprawca od razu przyznaje się do winy, wystarczy, że podpisze stosowne oświadczenie. Następnie takie oświadczenie dostarczasz ubezpieczycielowi sprawcy wraz ze zgłoszeniem szkody. Koszty naprawy są wtedy pokrywane z OC sprawcy. Następnie przyjeżdża do Ciebie wyznaczony przez ubezpieczyciela rzeczoznawca – dokładnie opisuje szkodę, wypełnia formularz i wykonuje dokumentację zdjęciową. Na podstawie jego wyceny zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie. Możesz rozliczyć się bezgotówkowo (zlecając naprawę auta w warsztacie wskazanym przez ubezpieczyciela), albo odebrać gotówkę i we własnym już zakresie dokonać naprawy.

Pamiętaj! Jeśli jednak sprawca chciałby uchylić się od spisania oświadczenia, koniecznie wezwij policję. Sporządzona przez funkcjonariuszy notatka będzie dla ciebie podstawą do roszczeń o odszkodowanie.

Sprawca uciekł

Nie każdy kwapi się do tego, by przyznać się do winy za spowodowanie szkody. Niektórzy obawiają się mandatu i punktów karnych albo utraty zniżek za bezszkodową jazdę. Są też i tacy, którzy być może szkodę spowodowali pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.

Co robić jeśli to Twoje auto zostało uszkodzone przez osobę, która zbiegła? W pierwszej chwili zapewne chce Ci się krzyczeć. Ty dbasz, jeździsz ostrożnie, a ktoś uszkodził Twój piękny samochodzik. Nie pora jednak na rozczulanie się. Trzeba szybko działać i zdobyć jak najwięcej informacji. Możesz jeszcze przecież ustalić tożsamość sprawcy.

Najpierw wezwij policję – funkcjonariusze obejrzą samochód, spiszą Twoją relację i sporządzą notatkę ze zdarzenia. Jeśli teren, na którym doszło do stłuczki, jest objęty monitoringiem, policja może wystąpić o udostępnienie nagrania z kamer.

Poszukaj też świadków. Być może ktoś widział całą sytuację. Popytaj krzątających się po parkingu ludzi, może akurat Ci pomogą. Ktoś mógł zapamiętać numery rejestracyjne, markę samochodu, albo jeszcze lepiej – zna sprawcę. Nie zapomnij również spisać imion, nazwisk i danych kontaktowych (np. numerów telefonów) świadków – mogą się przydać później, gdy będziesz starać się o odszkodowanie.

Niezwłocznie powiadom też swojego ubezpieczyciela o zaistniałej szkodzie.
Jeśli uda się ustalić dane sprawcy, z pewnością nie uniknie on mandatu, a do tego zostanie wezwany do zapłacenia należności regresowej. Zakładowi ubezpieczeń (zgodnie z art. 43 ustawy z 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych) przysługuje bowiem prawo dochodzenia od kierującego, będącego sprawcą kolizji, który zbiegł z miejsca zdarzenia – zwrotu wypłaconego odszkodowania, z tytułu ubezpieczenia OC. Po prostu za naprawę Twojego auta zapłaci z własnej kieszeni i to kwotę wyższą niż wysokość odszkodowania, które byłoby wypłacone z jego OC. Sprawca będzie musiał tę należność uregulować. Pozostaje więc pytanie: warto było oddalać się z miejsca zdarzenia? Przecież jeśli sprawca od razu przyznałby się do winy, całe koszty pokryłby jego ubezpieczyciel, a on ewentualnie straciłby kilka procent zniżek za bezszkodową jazdę. A jeśli kupując polisę, opłacił dodatkowo opcję „ochrona zniżki”, tym bardziej nie ma się czego obawiać.

Niestety, musisz mieć też świadomość, że jeśli sprawca nie zostanie zidentyfikowany, nie odzyskasz pieniędzy za naprawę szkody. Gdy w kolizji nikt nie ucierpiał, nie przysługuje Ci odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Za rozbity reflektor lub malowanie porysowanych drzwi będziesz musiała zapłacić z własnej kieszeni.

Inaczej jest w przypadku AC. Jeśli masz wykupioną polisę AC, a sprawca nie zostanie odnaleziony i policjanci wydadzą pismo, w którym stwierdzą brak możliwości jego identyfikacji, wówczas koszty naprawy pokrywa dostawca polisy – oczywiście o ile Twoja polisa obejmuje szkody wyrządzone przez nieznanego sprawcę, który zbiegł z miejsca zdarzenia.

Bez paniki

Gdy przydarzy Ci się parkingowa stłuczka, nie ważne czy z Twojej winy, czy kogoś innego, zawsze staraj się zachować spokój. Wpadanie w histerię może tylko utrudnić Ci prawidłową ocenę zdarzenia i uniemożliwić podjęcie odpowiednich kroków. W takich chwilach opanowanie i jasny osąd sytuacji są jak najbardziej potrzebne.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz