Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Ślicznotka z pazurami

Testy i prezentacje - 18 listopada 2010

Co z tego, że jest ich tylko 400 na świecie, co z tego, że bosko wygląda i fajnie jeździ. Renault Laguna w wersji Monaco GP pozostanie w mojej pamięci jako auto, które wkręca facetów, bardziej niż obietnica nieziemskiego seksu.

Wchodzimy na parking i słyszę:
Krzysztof : Gdzie jest to cudo?
Biała laguna z czarnym dachem.
Krzysztof : Dasz poprowadzić?

Rzeczywiście najnowsza limitowana wersja modelu Renault z klasy wyższej może robić wrażenie. Mocno ścięte trzydrzwiowe nadwozie, występujące tylko w jednym kolorze – biała perła, biksenonowe reflektory o ostrych kształtach, przyciągający wzrok, tył z lekko zadartym do góry kufrem, prostokątne duże światłami z diodami LED i ciemne 18-calowe obręcze kół, specjalnie zaprojektowane na tę okazję sprawiają, że jest na co popatrzeć. Rozglądam się. Lubię te zaciekawione męskie spojrzenia. Niestety tym razem kolejność jest taka: najpierw auto, potem ja.

Krzysztof zaciera ręce: Z takim wozem, żadna laska mi się nie oprze.

Wsiadamy do środka. Od razu czuć sportową duszę wozu. Duże czytelne zegary, metalowe pedały, sportowo wyprofilowane, bardzo wygodne fotele, elektrycznie regulowane z funkcją zapamiętywania ustawień kierowcy, pokryte skórzaną tapicerką z szarym stebnowaniem w stylu high tech.

Krzysztof: Zobacz kierownica jak w rasowej wyścigowce, spłaszczona na dole, pracuje super, łatwo wpada w dłonie. Jakie krótkie skoki dźwigni zmiany biegów. Wreszcie mogą sobie zmieniać przełożenia w sportowym stylu Gdybym miał takie auto, chyba robiłbym z tysiąc kilometrów dziennie. I jak tu nie jechać na tor?

Jego słowa nie robią jednak na mnie większego wrażenia. Owszem dostrzegam to wszystko o czym mówi, ale moją uwagę przede wszystkim przyciąga bardzo ładne wykończenie deski rozdzielczej z plastikowymi wstawkami w kolorze nadwozia. Taki sam plastik zobaczymy na tunelu i na drzwiach. Krzywię się na widok małych kieszeni i zbyt małej liczby schowków. Natychmiast zmieniłabym też nawigację. Nie sposób jej obsługiwać bez odrywania wzroku od jezdni. Idiotycznie sterowanie joystickiem, umieszczonym w konsoli środkowej, zastąpiłabym dotykowym ekranem.

Zauważam, że mając ten samochód nie musiałabym martwić się, gdy zapomnę zaciągnąć hamulca, albo zostawię włączone światła. Koła tylne blokują się na postoju automatycznie, a lampki same gasną kilka minut po wyłączeniu stacyjki. Ponadto dzięki zamontowanemu tu ogranicznikowi-regulatorowi prędkości na autostradzie mogłabym odpocząć od trzymania nogi na pedale gazu.

Na pewno w swoim żywiole będą tu audiofilki. System hi-fi z dziesięcioma głośnikami (cztery tweetery, cztery głośniki szerokopasmowe, głośnik wysokotonowy w tylnej półce) zapewnia czysty i mocny dźwięk, nawet po podniesieniu głośności na „maksa”. Pod ręką jest też gniazdo USB i Jack 3”5, Bluetooth, systemy odtwarzające pliki CD MP3/WMA.

Przesiadam się do tyłu. Sporo miejsca, jak na coupe. Kanapa niczym łóżko wodne. Nie dość, że mięciutka, to jeszcze dodatkowo cudownie przytula się do pleców. Ba, jest mi znacznie wygodniej, niż kiedy siadam na kolanach Krzysztofa. Dzięki temu, że siedzisko „schodzi” w dół nie ma problemu z miejscem nad głową nawet w przypadku trójki dość wysokich pasażerów. Nie radzę jednak sadzać tu tego kto ma problem z klaustrofobią. Po pewnym czasie wyciąganie szyi, by móc wyglądać przez okno zaczyna być dość uciążliwe. Bardzo podoba mi się szeroki, dość nisko zamontowany podłokietnik. Jest na tyle duży, że mogą wygodnie korzystać z niego dwie osoby. Podczas dłuższej podróży, w każdej chwili można podnieść górną klapkę i mieć do dyspozycji stolik z uchwytami na napoje i półkę na kanapki.

Krzysztof włącza silnik. Startujemy z piskiem opon.Oferowana na polskim rynku Renualt Laguna w wersji Monaco GP dostępna jest tylko z jednym silnikiem – wysokoprężnym wyposażonym w filtr cząstek stałych 2.0 dCi o mocy 180 KM (131 kW). Ma przyzwoite osiągi i nie zawiedzie podczas wyprzedzania. Wersja „Polska” Laguny Monaco jest też sprzężona tylko i wyłącznie z 6-biegową manualną skrzynią. Trzeba przyznać, że tandem ten bardzo się udał. Czas potrzebny na sprint do setki to 8,5 sekundy, a teoretyczna prędkość maksymalna to 223 km/h. Świadomie użyłam określenia teoretyczna. Mojemu szoferowi wystarczył kawałek prostej, by wskazówka prędkościomierza bez żadnych oporów „poszła” w prawo dużo dalej. W takich sytuacjach silnik staje się chyba jednak trochę za głośny jak na dzisiejsze standardy. Wybierając tę opcję trzeba się też liczyć, że przy zachowawczej jeździe nasz samochód będzie spał średnio 9 litrów paliwa na każde przejechane sto kilometrów. Jednak kiedy zaczniemy szarżować apetyt rośnie nawet do 15 litrów.

Spoglądam srogo na Krzysztofa. Ale zamiast go karcić uśmiecham się na widok rozanielonej miny przedszkolaka, któremu wydaje się, że jest kierowcą Formuły 1. Bieg, gaz, hamulec, znów bieg, ostry zakręt w lewo, kontra w prawo., gaz do dechy!

Obawiałam się, że jak na Renault przystało, testowane Laguna też będzie miękka, a tu nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie. Mamy do czynienia z twardą mocno trzymającą się podłoża konstrukcją podwozia. W dodatku seryjnie montowany w tej wersji modelu układ jezdny z 4 kołami skrętnymi – 4Control sprawdza się znakomicie zarówno na zatłoczonych ulicach jak i na krętych drogach. Dzięki niemu mierząca ponad cztery i pól metra Laguna ma zwrotność małych miejskich samochodów. Układ ten zapewnia też większą stabilność auta oraz odpowiednie trzymanie się drogi typowe dla samochodu sportowego, a także gwarantuje większe bezpieczeństwo w razie konieczności nagłego hamowania, omijania niespodziewanej przeszkody lub hamowania w warunkach asymetrycznej przyczepności na śliskiej nawierzchni.

Krzysztof wciąż „pieje” z zachwytu: Rakieta, kwintesencja dynamizmu, zwrotności i precyzji prowadzenia.
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek z takimi wypiekami na twarze zachwycał się kobietą.

Zamieniamy się miejscami. Teraz auto, które przed pięcioma minutami w rękach Krzysztofa przypominało mi geparda goniącego zwierzynę po autostradzie, pod moimi rządami staje się potulną kotką natychmiast spełniającą wszystkie polecenia kierowcy. Dawno już jazda samochodem nie sprawiała mi tyle przyjemności i nie dawała takiego poczucia bezpieczeństwa. Na wyposażeniu kosztującej 134 000 złotych Renault Laguny Coupe Monaco GP jest 6 poduszek powietrznych, w tym poduszka chroniąca klatkę piersiową i miednicę osób siedzących z przodu z podwójną komorą, system kontroli toru jazdy (ESC), system zapobiegający blokadzie kół (ABS), elektroniczny system wspomagania nagłego hamowania. Od razu uprzedzam jednak, że podróżowanie po polskich drogach Laguną na 18-calowych felgach i niskoprofilowych „gumach” jest dość ryzykowna. Wpadając w dziurę, przebiłam oponę. Wymiana kosztowała 1300 złotych.

Komentarze (5)

lagunault

Bardzo ciekawy artykuł! 🙂

23 listopada 2010 11:20

aa

ten kzysiu to chyba jakis niewyżyty pedał. Ciekawe gdzie rozwiną te "dużo więcej niż 233 km/h" i czemu mu na to pozlowiłaś. Bo samochód nie twój?
A i przy 250 km/h każdy samochód za mniej niż 300 tys będzie głośny

25 listopada 2010 12:56

Ania

Po tak zachęcającej ofercie aż chce się samemu pojechać tą "Rakietą"…

28 listopada 2010 07:08

Marta

Bardzo ciekawy artykuł. Nareszcie ktoś pisze z pasją:)

7 grudnia 2010 17:49

relteg

Potwierdzam …..coupe że jest niesamowita. Jestem jej posiadaczem od 2 lat i byle tak dalej 🙂

16 listopada 2012 13:16

Dodaj komentarz