Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Kontrola drogowa – nie taka straszna

ABC Kierującej - 8 października 2014

Zawsze starasz się przestrzegać przepisów drogowych. Mimo to, wcześniej czy później możesz zostać zatrzymana przez policjanta na tzw. rutynową kontrolę drogową. Jeśli masz przy sobie potrzebne dokumenty, auto jest sprawne, zapłaciłaś OC i masz podbity przegląd rejestracyjny, nie masz się czego obawiać.

Jak wygląda rutynowa kontrola drogowa?

Nie zawsze musimy złamać przepisy, by zostać zatrzymane do kontroli. Od czasu do czasu możemy być po prostu poddane tzw. rutynowej kontroli drogowej. Jeśli wszystkie dokumenty są w porządku, a nasze auto nie zagraża bezpieczeństwu innych, to nie ma się czym martwić.

Gdy jednak policjant zatrzymuje nasz samochód, mimowolnie się denerwujemy. W ułamku sekundy przez myśl przechodzi nam mnóstwo pytań. Czy na pewno jechałyśmy z dozwoloną prędkością? Czy w aucie są włączone światła? Czy mamy zapięte pasy? Czy dokumenty przypadkiem nie zostały w pokoju na stole…? I kiedy był ostatni przegląd…? Obawy te często okazują się nieuzasadnione, ponieważ wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Czy każdy policjant może nas zatrzymać do kontroli?

Jak powinna wyglądać kontrola drogowa, określa szczegółowo Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 18 lipca 2008 roku w sprawie kontroli ruchu drogowego z późniejszymi zmianami.

Po pierwsze warto wiedzieć, że zatrzymać może nas nie tylko policjant w mundurze, ale również w określonych sytuacjach – policjant nieumundurowany.

Jeśli funkcjonariusz jest umundurowany, to może nas zatrzymać i w terenie zabudowanym, i w niezabudowanym. W dzień, przy dobrej widoczności, znak do zatrzymania daje albo „lizakiem” (czyli tarczą do zatrzymywania pojazdów), albo po prostu ręką. Gdy widoczność jest ograniczona, używa latarki z czerwonym światłem lub „lizaka” ze światłem odblaskowym.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku policjanta nieumundurowanego. Jest on bowiem upoważniony do zatrzymania kierującego pojazdem tylko na obszarze zabudowanym. Przy dobrej widoczności musi dawać sygnały do zatrzymania „lizakiem”, a w warunkach niedostatecznej widoczności – latarką ze światłem czerwonym lub tarczą do zatrzymywania z odblaskiem.

Gdzie zatrzymać pojazd?

Kiedy z daleka widzimy zatrzymującego nas policjanta, nie panikujmy. Nie musimy gwałtownie hamować i zatrzymywać się na środku jezdni – właściwie to tego nawet nie wolno nam robić. Polecenie do zatrzymania pojazdu policjant podaje z dostatecznej odległości, tak, by można było go odpowiednio wcześnie dostrzec i zatrzymać się w bezpiecznym miejscu, nie zagrażając innym uczestnikom ruchu.

Zwykle zatrzymujemy się na poboczu lub w innym miejscu, wskazanym przez policjanta. Czasem miejsce to jest dodatkowo oznaczone poprzez ustawienie znaku: „Stój – kontrola drogowa”. Jeśli zatrzymanie nastąpiło na drodze, radiowóz, w miarę możliwości, powinien być ustawiony za nami.

Procedury

I co dalej? Cóż, czekamy w samochodzie, nie gasząc silnika, aż policjant do nas podejdzie. Nie wychodzimy, nie otwieramy drzwi, ponieważ mogłoby to zostać uznane nawet jako próba ataku. Siedzimy spokojnie i czekamy.

Podchodząc do nas, funkcjonariusz podaje swój stopień, imię i nazwisko oraz przyczynę zatrzymania, czyli np. kontrola drogowa. Jeśli policjant jest nieumundurowany musi dodatkowo okazać legitymację służbową. Policjant w mundurze nie ma obowiązku okazywania na wstępie legitymacji, jednak same, jako kontrolowane uczestniczki ruchu, możemy jej zażądać.

W razie potrzeby (np. jeśli mamy zastrzeżenia co do pracy funkcjonariusza) z legitymacji służbowej policjanta możemy także spisać dane (stopień, imię i nazwisko, nazwa organu, który wydał dokument), które pozwolą na jego identyfikację przy ewentualnej skardze, czy w czasie rozprawy sądowej.

Następnie, po poinformowaniu nas o przyczynie zatrzymania, policjant może wydać polecenie wyłączenia silnika, czy włączenia świateł awaryjnych. Wysiąść z auta możemy tylko wtedy, gdy kontrolujący nam na to zezwoli.

„Dokumenty proszę”

Jeśli nie popełniłyśmy żadnego wykroczenia i jest to tylko rutynowa kontrola drogowa, kontrolujący informuje nas o konieczności podania dokumentów. Sprawdza nasze prawo jazdy, dowód rejestracyjny pojazdu, dokumentację dotyczącą dopuszczenia pojazdu do ruchu (aktualny przegląd rejestracyjny) oraz polisę OC. Jeśli „papiery” są autentyczne i aktualne, nie mamy powodu do zmartwień.

Z kolei kontrola stanu technicznego pojazdu polega najczęściej zaledwie na wzrokowej ocenie takich elementów, jak światła, bieżnik opon, czy widoczność przez przednią i boczne szyby. Jeśli bieżnik opon nie jest zbyt zużyty, żarówki nie są przepalone, a szyba jest w dobrym stanie i nie ogranicza widoczności, policjant oddaje nam dokumenty i możemy jechać dalej.

Dla bezpieczeństwa

Jak się okazuje, rutynowa kontrola drogowa to nic groźnego. Oczywiście pod warunkiem, że regularnie serwisujemy samochód, w terminie wykonujemy przegląd rejestracyjny i opłacamy OC. Ale tak właściwie, to wykonujemy konieczne naprawy i wykupujemy ubezpieczenie dla własnego i pasażerów bezpieczeństwa, a nie po to, by przejść kontrolę – to przecież najrozsądniejsza motywacja. Tym bardziej nie powinnyśmy się obawiać rutynowego zatrzymania przez „drogówkę”.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz