Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Jak poradzić sobie z pouczającym Cię mężczyzną?

Publikacje - 1 lutego 2012

Gdy prowadzisz samochód, a w roli pasażera jest Twój mężczyzna, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pomyślisz sobie, iż koło Ciebie siedzi instruktor nauki jazdy. Ileż to razy zdarzyło Wam się posprzeczać z powodu jego nieustannych wskazówek pod Twoim adresem? Mężczyznom często wydaje się, pewnie poprzez panujący stereotyp, że jeżdżą lepiej od nas. Nie ma nic bardziej denerwującego od ciągłego komentowania Twojego sposobu prowadzenia. Jak sobie z tym poradzić?

Pokaż mu, że potrafisz jeździć

Kiedy będziesz samodzielnie i szybko reagować na drodze, masz najwyższy argument do tego, aby przykazać mężczyźnie siedzenie cicho. Zadziw go czymś, daj powód do tego, by zmienił zdanie o kobietach za kierownicą. W zależności od tego czy Twój towarzysz ma prawo jazdy, czy nie, w gotowości zawsze powinny być dyżurne hasła: – Chcesz jechać? – (działa zwłaszcza, gdy wracacie z imprezy zakrapianej alkoholem) oraz: – Zrób prawko, potem pogadamy! – Przynajmniej na jakiś czas powinnaś mieć spokój. Nie daj się traktowac jak dziecko, które można ciągle pouczać.

Wyprzedź jego komentarz

– Czerwone! – zapewne nie jeden raz usłyszałaś tę wskazówkę. Niestety do panów często nie dociera fakt, że my również mamy oczy i na dodatek potrafimy ich używać. Kiedy więc zobaczysz światło zakazujące wjazdu na skrzyżowanie, zacznij zwalniać, nawet jeśli znajdujesz się w dużej odległości od skrzyżowania. W ten sposób dasz pasażerowi do zrozumienia, że to co zamierza powiedzieć, właśnie jest wykonywane. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że usłyszysz wtedy coś zgoła przeciwnego. Mianowicie: – Po co tak wcześnie hamujesz? – możesz wtedy wypróbować jeden z innych sposobów na walczenie ze złośliwymi komentarzami.

Zignoruj

Od dawien dawna wiadomo, że ignorowanie przynosi największe rezultaty. Jeśli nie będziesz zwracać uwagi na „pomocne teksty” Twojego pasażera, z pewnością po jakimś czasie znudzą mu się one i pozwoli Ci swobodnie prowadzić samochód.

Przytakiwanie

Każdy lubi, kiedy przyznaje się mu racje. Możesz więc spróbować przytakiwać. Być może zniechęcony monotonnym powtarzaniem ciągle tych samych komentarzy, Twój towarzysz podróży przestanie wtrącać się w Twoją jazdę.

Na wesoło

Możesz potraktować przytyki pasażera z przymrużeniem oka i zacząć w śmieszny sposób zbijać go z tropu. Jeśli na przykład osobnik po Twojej prawej stronie krzyknie: – Jak Ty jedziesz!? – możesz z rozbrajającym uśmiechem odkrzyknąć mu: – Jak ja jadę!? – Na słowa: – Co tak wolno jedziesz? – odpowiedz: – Co ja tak wolno jadę?

Jeśli to nie pomoże, dobrym sposobem jest wymyślanie absurdalnych ripost, dzięki którym nie dość, że podróż minie Wam wesoło i bez stresu, to być może, zanim następnym razem pasażer będzie chciał komentować Twój styl jazdy, przypomni sobie którąś ze śmiesznych odpowiedzi i przestanie Ci podpowiadać.

Jeśli na przykład stoisz przed skrzyżowaniem, na drodze podporządkowanej i zdarzyło Ci nieco dłużej czekać na swoją kolej, bo nie zdążyłaś wyjechać przed kilkoma autami i słyszysz: – Czemu teraz nie jechałaś!? – śmiało możesz odpowiedzieć na przykład: – bo wysiadły korki! – Albo gdy pełen żalu mężczyzna wyrzuci Ci: – No czemu go nie wyminiesz? – Ciesz się jego miną, gdy powiesz: – Bo nie lubię mijać się z prawdą. Jeśli usłyszysz zarzut w stylu: – Dlaczego tak wyżywasz się na tej skrzyni biegów – zawsze możesz skwitować: – bo Polska podpisała ACTA! – Tego typu odpowiedzi, pełne absurdalnego humoru, z pewnością przyniosą Wam dużo uśmiechu i zażegnają stresujące sytuacje.

Jakkolwiek nie chciałabyś poradzić sobie z męskim narzekaniem, pamiętaj, że niemal każdy mężczyzna narzeka w trosce o Twoje bezpieczeństwo. Może też marudzić z przyzwyczajenia, a przyzwyczajenia są po to, żeby je zmieniać. Poza tym bezpieczniej jest, kiedy jedna osoba kieruje autem 🙂

Komentarze (13)

On

To działa w obie strony. Np, moja pani cały czas daje mi wskazówki, poucza i wmawia mi cały czas, jakim to ja jestem piratem drogowym, a sama nie jedzi w ogóle, choć prawo jazdy ma!!!

21 marca 2012 11:58

Tracha

Ja tam pouczam swoją tylko kiedy naprawdę coś jest na rzeczy.

25 marca 2012 14:00

majka

znam to z doświadczenia, mąż pare razy wystawił moją cierpliwość na ciężką próbę na szczęście zdarza to się rzadko,bo mamy dwa autka:)

10 kwietnia 2012 17:42

Auto

A tak z ciekawości. Które auto jest bardziej zadbane, Pani czy męża :)? Faceci dbają bardziej o swoje auta wię jeżdzą tak by go nie zarysowac i tego też wymagają od innych współkierowców – dlatego tak gadają.

26 maja 2012 15:59

Monior

Mój marudził… dwa razy go wysadziłam na przystanku za pyskowanie i po czasie się nauczył grzecznie siedzieć w milczeniu jak jego Pani prowadzi swoją rakietę.

16 czerwca 2012 13:36

Monika

Po prostu wystarczy dobrze jeździć i mieć inteligentnego faceta, który to zauważy. Ja z moim jeżdżę w długie trasy i uważam, że po mieście jeżdżę o wiele lepiej, bo szybko reaguję w nieznanej aglomeracji i umiem bezproblemowo w tłoku zmieniać 2 pasy a on się boi i często przez niego wjeżdżamy nie tam, gdzie chcemy. Nie poucza mnie ani ja jego. Ufamy sobie i kiedy jedno prowadzi to drugie śpi. Twój facet musi być jak Twoje auto- musi być partnerem.

2 sierpnia 2012 20:51

Agaa

Gorszego chłamu nie czytałam. Skończcie z tymi uprzedzeniami wobec kobiet i ich jazdy. Jestem kobietą i nigdy nie stresuję się za kółkiem, wręcz kocham prowadzić, jest to dla mnie najlepsza metoda na odprężenie. Nie rozumiem, co niby jest trudnego, czy stresującego w parkowaniu? Moim marzeniem było, aby w przyszłości móc startować w rajdach, jedyne co mi zostało to majstrowanie przy samochodach:) Kobieta kobiecie nie równa, albo ja jakaś inna jestem? Samochód to moje oczko w głowie, dbam o nie każdego dnia.

23 września 2012 03:28

Kruszyna

Moj mezczyzna kiedys ciagle mnie pouczal ale mu powiedzialam ze mnie to wkurza i ze nie bede go wozila i przestal zupelnie kompentowac moje poczynania na drodze 😉 I tak nie lubie prowadzic jak on siedzi obok wiec daje mu kliczyki

19 kwietnia 2013 15:59

misiek

czyli po prostu chowasz głowę w piasek

9 czerwca 2013 08:54

Bonia

Pomysł z wysadzeniem marudzącego pana na przystanu bardzo mi sie spodobał,ja też mam problem z marudzacym narzeczonym.

18 sierpnia 2013 19:15

elkowa

oj niestety w moim przypadku jedyne co mi pozostaje to zamilczeć, zagryźć zęby i wysłuchać… mój narzeczony jest instruktorem nauki jazdy i zawsze ma coś do powiedzenia ;(

15 lutego 2014 11:24

eqwa

mi tak gada jak prowadze jego priusa.. ze niby nie radze sobei z hybrydami.. bez przesady radze sobie i to bardzo dobrze

30 grudnia 2014 18:06

nowa

A ja myślałam, że jak się ma instruktora nauki jazdy obok to zero stresu.

19 maja 2016 17:04

Dodaj komentarz