Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Dwoje w samochodzie

Publikacje - 9 grudnia 2014

Obserwujesz go od dobrej godziny. Prawie nic nie mówi i sztywno trzyma ręce na kierownicy. Z każdym kilometrem, jesteś coraz mocniej przekonana, że to już koniec. Ma inną, chce odejść, znalazł PIN do twojego konta. Stop. Wyluzuj. Z psychologicznego punktu widzenia. taka zachowuje się mężczyzna w samochodzie, gdy próbuje rozwiązać nurtujące go zagadnienie. W dodatku ścisza radio, które zazwyczaj przeszkadza mu w znalezieniu odpowiedzi.

My, kiedy nad czymś się zastanawiamy, jadąc samochodem, zazwyczaj możemy robić w tym czasie mnóstwo rzeczy, bo tylko jedna cześć naszego mózgu rozważa zasadniczy problem. Zrobiłam własne śledztwo w tej sprawie. Sprawdziłam co chodzi po głowie facetom i nam, gdy na przykład myślimy:

Złapać za rękę czy nie złapać?

Ona: Fajnie by było, ale czy wypada mi zrobić pierwszy krok? A jak sprawy zajdą za daleko? Poobijam się o podsufitkę, kierownicę lub lusterko wsteczne. Nie wspominając o przekładni i hamulcu ręcznym! I niby gdzie mielibyśmy to robić? W lesie, na parkingu? A jak przyjedzie straż miejska, albo ktoś nas będzie podglądał, a potem znajdę siebie nagą na Youtube? Ciekawe, czy się z innymi kochał się w samochodzie? Och, jakie on ma cudownie aksamitne dłonie…

On: Po co? Wolałbym za coś innego, ale na pewno się obrazi.

Pochwalić, że dobrze jeździ?

Ona: Nie, no skądże, jeszcze pomyśli, że chcę się podlizać. Kobiety patrzące na mężczyznę z feudalnym oddaniem są skreślane z listy, ale im się tego nie mówi. A może niech wie, że go doceniam? Podobno każdy facet jest spragniony poklasku. A kiedy potrzeba uznania nie jest zaspokajana, może szukać dopieszczania gdzie indziej, czyli u innej. A to, wiadomo, jest już niebezpieczne. Dla wszystkich.

On: Sama wie, jak prowadzi, nie będę się wygłupiał. Jestem zadowolony, że rwie się do kierowania. Dzięki temu mam chwilę wytchnienia. Oczywiście jeździ gorzej ode mnie.

Powiedzieć, że mam strach w oczach?

Ona: A jak się obrazi? Jak pomyśli, że szukam powodu do kłótni. Nie chcę wyjść na tyrana. Czytałam gdzieś, że mężczyzna nie przyzna się do dwóch rzeczy, że jest słabym kochankiem i słabym kierowcą. Nie powiem, po co mam mu robić tyle przykrości. To dobry facet. Lepiej niech myśli, że jest wspaniały na każdym polu działania. Nic nie powiem. Poświęcę się i wytrzymam te wyścigi. Niech to będzie dowód mojej miłości.

On: Może powiem, żeby zwolniła i uratuję kilka istnień ludzkich? Albo lepiej nie, bo odbiorę sobie szansę na wieczorny seks.

Zapytać o czym myśli, czy nie zapytać?

Ona: Jak tego nie zrobię, pomyśli, że nie interesuje mnie jego życie. A jak przeżywa jakąś frustrację? Jestem po to, by się nim opiekować. Muszę być bardzo czujna, on jest taki skryty. Na pewno nie chce mnie martwić swoimi problemami. Jest taki nieśmiały. Muszę ciągle go o coś pytać. Słyszałam, że mężczyźni mówią zaledwie 7 tys. słów dziennie, a kobiety trzy razy tyle. Muszę wziąć więc poprawkę na nasze codzienne rozmowy. Wydaje mi się, że jest zadowolony, gdy troszczę się o niego. Marszczy czoło. Na pewno myśli o problemach w pracy. Powinien się nauczyć relaksować. Jutro z samego rana zapiszę go do psychologa.

On: Jak będzie chciała, to sama powie. Irytuje mnie, kiedy ona zadaje to pytanie. Rzuca je zawsze wtedy, gdy najmniej się tego spodziewam. Nie mam szans, żeby stworzyć sensowną fałszywą odpowiedź, nawet pomyśleć, co sprawia, że zaczynam się jąkać. Wtedy oskarża mnie o niestworzone rzeczy, na przykład o myślenie o mojej ex. Jak mówię, że o niczym, bo faktycznie o niczym konkretnym nie myślałem, to obraża się, że coś przed nią ukrywam. Pytanie: „O czym myślisz?” jest w zasadzie dobrym sposobem na powiedzenie „Nie możesz mieć żadnych myśli, chyba że o mnie”.

Przerwać tę niezręczną ciszę

Ona: Całą drogę zachowuje się jakoś dziwnie. Zapytałam, czy coś się stało, powiedział, że nic. Zapytałam, czy to moja wina. Powiedział że nie, ale gdy powiedziałam że go kocham jakiś kwadrans temu, on tylko się uśmiechnął. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu jest nieobecny. On chyba ma inną…

On: W zasadzie nie mam jej nic ciekawego do powiedzenia. Na pewno znudzi ją moja historia. Samochód rano nie zapalił, nie mogę rozpracować czemu…

Komentarze (1)

Bass

z mojego doswiadczenia najgorsze klotnie rodza sie gdy komentujemy negatywnie jazde kierowcy. kierowcy tego nie lubia:D ja sama tego nie lubie, od roku jezdze ravka i jak czasem dodaje gaz do dechy to moj facet komentuje ze ja sie do tego nie nadaje.. ojj i wtedy zaczyna sie klotnia!!

13 grudnia 2014 13:49

Dodaj komentarz