Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Do miasta gotów! Chevrolet Aveo

Testy i prezentacje - 6 września 2011

Nie lubisz, zwracać na siebie uwagi na ulicy i nie chcesz być wypytywana przez sąsiadów o twój nowy samochód, to nie kupuj nowego Aveo w wersji sedan. Nawet patrol drogówki zatrzymał mnie tylko, po to, by obejrzeć z bliska tę wersję modelu.

Ale od początku. Rogatki Skierniewic. Pędzę owym Aveo „ile fabryka dała”, gdy nagle dostrzegam, że kierowcy jadący z przeciwka porozumiewawczo mrugają światłami. Natychmiast zwalniam, na wszelki wypadek nawet do 40 kilometrów na godzinę i upewniam się czy mam włączone światła. Wszystko w porządku myślę sobie mijając stojącego na poboczu policjanta, gdy nagle widzę, jak on wlepia wzrok w „moje” auto i energicznie podnosi w górę lizak.

– Co zrobiłam nie tak ? – pytam z nutką niepewności w głosie.
– Myślałem, że ma pani wybity przedni reflektor. Jakiś dziwny ten chevrolet, nigdy dotąd takiego nie spotkałem. Trochę podobny do mojego dwuletniego Cruze, ale jakby mniejszy. Co to za model?
– Nowe Aveo w odmianie sedan – odpowiadam z uśmiechem, czując w głębi duszy ogromną ulgę, że nie czeka na mnie kolejny mandat. – A jego reflektory były zainspirowane stylistyką motocykli – popisuję się swoją wiedzą. Jestem taka mądra, bo czekając na odbiór tego samochodu przeczytałam „od deski do deski” cały prospekt.
– A jak jeździ?- słyszę kolejne pytanie.
– Chce pan sprawdzić. Zapraszam za kierownicę. Będzie pan zaskoczony, że tak niewielkie i tanie auto może być tak porządnie zrobione.
Widzę szczery uśmiech na jego twarzy, gdy włącza silnik. Dobrze wiem, dlaczego.

Na parkingu

Też byłam zdziwiona, że projektantom, bądź co bądź, średniej klasy samochodu chciało się wymyślać, aż tak wygodny dostęp do stacyjki. Zrobili dla niej specjalne wybrzuszenie. Zapewniam, że podczas wkładania do niej kluczyka, nawet bardzo długie czy świeżo pomalowane paznokcie będą w stu procentach bezpieczne. Kolejna zaskakująco przemyślana rzecz to deska rozdzielcza. Jest podobna do tej, jaką możemy zobaczyć w znacznie droższym Chevrolecie Cruze. Ale moim zdaniem nie powstydziłyby się jej nawet modele z wyższych klas innych marek. Jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Daję sobie głowę uciąć, że każda kobieta będzie nią zachwycona. I to nie tylko z powodu fikuśnego prędkościomierza, przywodzących na myśl zegary motocykla, podświetlanych turkusowym kolorem wskaźników czy budzącej uśmiech żarówiastoczerwonej wskazówki obrotomierza.

Muszę też przyznać, że często zmieniam auta, rzadko widuję kabiny, które mają aż tak dużo poręcznych półek, schowków i kieszeni. Na przykład, konsola środkowa mieści cztery wnęki – półki, w tym dwie na wysokości kierownicy. Idealne do przechowywania telefonu komórkowego, przepustek wjazdowych czy drobnych dla parkingowego. Prawdziwą perełką jest górny schowek przed fotelem pasażera. Ma gniazdo do iPoda i specjalną półkę na płyty kompaktowe. Wreszcie ktoś pomyślał, że miejsce na puszkę z napojem jest potrzebne nie tylko podróżnym siedzącym z przodu. Jest też taka kieszeń dla pasażerów z tyłu.
Okrzyk radości wydostaje się z moich ust na widok osłon nawiewów. Przywodzą na myśl śmigła samolotu.

Kolejną budzącą mój zachwyt rzeczą są kieszenie w bocznych przednich drzwiach. Bez problemu zmieszczą półtoralitrową butelkę lub średniej wielkości termos z herbatką dla niemowlęcia. W dodatku dzięki bardzo pomysłowej osłonce nie pozwolą zgubić żadnej pojedynczej karteczki, czy ważnej teczki z dokumentami. Szkoda tylko, że zupełnie zapomniano o czymś podobnym dla pasażerów z tyłu. Czyżby w chwili projektowania tylnych drzwi do akcji wkroczyli surowi księgowi i kazali przysłonić je czym popadnie. W osłonie drzwi nie ma nawet jednej maleńkiej kieszonki.

Z poczucia obowiązku, przy tak szczegółowym opisie kabiny dodam jeszcze, że przy złożonych tylnych siedzeniach bagażnik testowanego Chevroleta ma 600 litrów pojemności. W sam raz dla czteroosobowej rodziny.

W trasie

Nowe Aveo może być wyposażone w cztery silniki benzynowe oraz silnik wysokoprężny 1,3 l z systemem Start/Stop. Jeśli odłożysz na bok sportowe ambicje i wybierzesz Aveo z silnikiem 1, 4 o mocy 100 KM, czyli takim, jaki pracował w testowanej wersji, będziesz miała fajne autko do spokojnego przemieszczania się z miejsca na miejsce.

Sprawdzi się i w trasie, i w stolicy. Średnie zużycie paliwa będzie utrzymywało się na poziomie 7,7 l. na 100 km. A przy ekologicznym stylu jazdy można na każdym takim odcinku zaoszczędzić szklankę benzyny.

Miłe zaskoczenie przeżyłam, patrząc na listę wyposażenia. Standardem we wszystkich wersjach tego modelu jest sześć poduszek powietrznych, system ISOFIX do montowania fotelika dziecięcego, czteroobwodowy ABS ze wspomaganiem hamulca oraz elektroniczny system stabilizacji toru jazdy (ESC). Samochód wyposażony jest również w system wspomagający ruszanie pod górę (Hill Start Assist). System ten automatycznie opóźnia zwolnienie hamulców przed wznowieniem jazdy, aby zapobiec stoczeniu się pojazdu do tyłu, a kierowcy i pasażerom zapewnić płynniejszy i bezpieczniejszy start.

– Jak wrażenia z podróży? – pytam policjanta, któremu kilkanaście kilometrów wcześniej pozwoliłam zasiąść za kierownicę, testowanego przeze mnie Aveo w wersji sedan.

– Mój wyrok brzmi tak: auto mocno trzyma się drogi, nie podskakuje na dziurach, sinik pracuje dość cicho, jest w miarę dynamiczny. Hamulce jak brzytwa, skrzynia biegów działa bez zarzutów idealnie ustawione sprzęgło.

Podsumowując jednym zdaniem. Interesująca propozycja dla zarabiających średnią krajową i młodych małżeństw.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz