Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Captiva – niezawodny partner

Testy i prezentacje - 1 grudnia 2010

Chevrolet Captiva jest jak wymarzony mąż. Chociaż, ma swoje małe wady, można się nim chwalić przed koleżankami i nigdy nie zawiedzie w potrzebie. Przyjedzie z Korei, pod jego maską będzie biło włoskie serce, a na okładce paszportu zobaczymy logo marki grającej w amerykańskich hitach. Już na pierwszym spotkaniu pan Captiva zapadnie głęboko w pamięć dzięki wyjątkowo zgrabnej sylwetce jak na tak wielkie gabaryty i ładnym liniom. Może nie są one ostatnim krzykiem designerskiej mody, ale projektanci nadwozia tego samochodu nie ukrywają, że tym razem postanowili postawić na ponadczasową elegancję. I całkiem dobrze im to wyszło

Co więcej, jestem przekonana, że poważnie wyglądający Chevrolet Captiva, zaintryguje sobą także bardzo młode kobiety. To za sprawą dużych wlotów powietrza na błotnikach, wysoko umieszczonych świateł przeciwmgielnych i dwóch końcówek wydechu, które dodają nadwoziu nieco pikanterii.

Zaglądam do środka. Oddycham z ulgą. Wbrew temu, czego się obawiałam myśląc o dziele mającym wiele wspólnego z marką Daewoo, widzę starannie wykończone wnętrze. Kierowca tego samochodu zasiądzie wygodnie na szerokim, choć może trochę płaskim fotelu, a pasażerowie z tyłu będą czuli się niczym w salonie.

Na brak komfortu nie mają prawa narzekać także ci, którym przyjdzie zająć miejsce na dodatkowych, siedzeniach, rozkładanych z podłogi bagażnika. Tyle że wtedy, nie ma co liczyć na miejsce na bagaże.

Przekręciłam kluczyk i od razu mam kolejny powód do uśmiechu. W życiu nie widziałam tak fajnie podświetlanych zegarów: żółte kontrolki, zielone obramówki, czerwone wykończenia. Bardzo podoba mi się dzielony przegrodą, duży schowek w desce rozdzielczej, Nareszcie można zapanować nad porządkiem. Plus za szeroki schowek w podłokietniku i kieszenie na drzwiach, w których zmieszczą się też duże butelki z napojami. Podoba mi się dobrze leżąca w dłoniach kierownica. Chwalę projektantów, za to, że wszystkie przełączniki i pokrętła są dokładnie tam, gdzie się ich spodziewamy.

Na szczęście, wśród tych wszystkich zachwytów nie tracę zdolności zdrowej oceny sytuacji. Niestety, bardzo brakuje mi półek i kieszeni na błyszczyk, komórkę i drobne do parkomatu. Z wielką przyjemnością wymieniłabym też niektóre plastikowe elementy na bardziej miękkie w dotyku. Nie da się też sterować klimatyzacja bez odrywania wzroku od drogi.

Bardzo irytująca jest obsługa radia. Chcesz z niego korzystać weź lekcje z instrukcją obsługi w ręku. Denerwowało mnie również, że jadąc po autostradzie na trasie wyraźnie czułam zmiany przełożeń automatycznej skrzyni biegów.

Od razu muszę jednak przyznać, że wszystkie te minusy stały się mało ważne, gdy przyszło mi zmierzyć się w towarzystwie tego samochodu ze śnieżycą.

Wystarczyło włączyć tryb zimowy, by sunął po lodzie równo, niczym czołg, potulnie reagował na polecenia i ani przez moment nie wahał się, gdy przyszło mu brnąć po zaśnieżonych polnych drogach. Nie ukrywam, że z poczuciem wyższości odbierałam zazdrosne spojrzenia facetów w eleganckich limuzynach, którzy musieli czekać na odgarnięcie śniegu przez pług.

To samo uczucie ogarnęło mnie, gdy dzięki Captvie, nie musiałam zamawiać transportu, gdy trzeba było odebrać ze sklepu elementy ponad dwumetrowej, trzydrzwiowej szafy.

Chociaż Captiva nie jest autem sportowym i niezbyt dobrze czuje się na krętych odcinkach dróg ze względu na miękkie zawieszenie, to samochodem tym bardzo miło się jeździ w dalekich trasach i łatwo wyprzedza na zatłoczonych miejskich ulicach. Zamontowane przy nim lusterka boczne wyjątkowo duży kąt widzenia i nie zniekształcają. Tak zwane martwe pole praktycznie nie istnieje.

Co prawda, mankamentem tego modelu na ciasnym parkingu może być niezbyt dobra widoczność, gdy przyjdzie nam cofać, ale na szczęście, w dzisiejszych czasach, montaż czujników parkowania, a nawet kamery cofania, nie jest już taki drogi. Zwłaszcza, że łatwo można na niego zaoszczędzić, jeśli tylko nie będziemy starać się często jeździć z prędkością maksymalną auta, czyli 180 km/godz..

Podczas agresywnej w ruchu miejskim testowany egzemplarz z silnikiem Diesla o pojemności 2 litrów i mocy 150 KM zużywał nawet 12 l/100 km, to podczas spokojnej jazdy średnie spalanie spadało do 9 litrów. Na trasie, gdy stosowałam się do zasad ekonomicznej podróży ograniczyłam zużycie paliwa do 8,5 litra.

Niewątpliwą zaletą tego samochodu jest również fakt, że wyposażony jest w elektronicznie sterowany, automatyczny, napęd na cztery koła. Na miejskich ulicach czy na autostradzie SUV Chevroleta korzysta tylko z napędu na przednią oś, dzięki czemu auto spala mniej oleju napędowego, a dopiero w razie uślizgu przednich kół, na przykład na mokrej drodze, włączany jest także napęd na tylne koła.

Z punktu widzenia kobiety, ważnym atutem tego modelu jest bogata lista systemów wspomagających pracę kierowcy i dbających o bezpieczeństwo pasażerów tego modelu mogą stać m.in. asystent nagłego hamowania (HBA), aktywne zabezpieczenie przed dachowaniem (ARP), układ stabilizacji toru jazdy (ESC), system kontroli trakcji(TCS).

Bardzo ciekawym w mojej opinii, przydatnym kobietom gadżetem jest uruchamiany przyciskiem na desce rozdzielczej elektroniczny system kontroli zjazdu ze wzniesienia (DCS), który pozwalał mi nie raz bezpiecznie, bez stresu zjechać z górki na pazurki. Także ośnieżonej.

Komentarze (0)

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do tego wpisu.

Dodaj komentarz