Nasza strona www używa technologii Ciasteczek (Cookie). Korzystanie z serwisu oznacza Twoją zgodę na ich używanie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Sprawdź politykę prywatności.

Bezpieczna jazda zimą

Poradnik kierującej - 20 grudnia 2010

Biały puch za oknem, udekorowane na biało gałęzie drzew, skrzące się na śniegu słońce, sanki, Mikołaj i prezenty. To obraz zimy rodem z narciarskiego kurortu lub z pocztówki. Jednak kierowcy zimę bardzo często kojarzą z uciążliwym porannym skrobaniem szyb, slalomem na śniegowym błocie lub piruetami na lodzie, zwiększoną liczbą wypadków i stłuczek, trudnościami z parkowaniem i tym podobnymi atrakcjami. Kierujący narzekają na drogowców, drogowcy na zbyt mały budżet na odśnieżanie, ale też i na bezmyślność samych właścicieli pojazdów. Letnie opony w trakcie polskiej zimy to naprawdę kuszenie licha, tak samo zresztą jak wożenie dzieci na sankach za samochodem, o czym także i w tym roku boleśnie przekonał się jakiś rodzic.

Po co mi zimówki?

Mieszkając w mieście, zwłaszcza w bloku z mikroskopijną piwnicą i poruszając się głównie po jego ulicach, możesz zastanawiać się nad tym, czy nie sprawić sobie tylko jednego kompletu opon uniwersalnych. Może być to jakieś rozwiązanie, szczególnie jeśli w Twoim mieście drogowcy regularnie odśnieżają jezdnię, a opady śniegu zdarzają się rzadko, o co w Polsce chyba jednak trudno. Jazda na oponach zimowych jest na śniegu o niebo łatwiejsza, a przede wszystkim bezpieczniejsza. Jeśli nie masz miejsca na przechowywanie opon w mieszkaniu, za stosunkowo niewielką opłatą możesz je składować u wulkanizatora, który bardzo często nie pobiera już wtedy płatności za ich wymianę. Na zimówkach będzie nam na pewno o wiele łatwiej wyjechać z zaspy.

Zaspy w mieście?

A jednak. Ostatnia i obecna zima przyniosły duże opady śniegu i śnieżyce, które sparaliżowały nawet duże polskie miasta. Największy problem zaś mieli kierowcy na osiedlowych uliczkach i parkingach, z których czasami ciężko było się wydostać. Gdy masz to nieszczęście utknąć w śniegu, po pierwsze nie panikuj i nie przyciskaj gazu do dechy ani nie kręć kierownicą na wszystkie strony, bo tylko pogorszysz sytuację. Znacznie lepiej jest próbować „rozbujać” auto z kołami na wprost, próbując na przemian jechać w tył i w przód – optymalnie z pomocą kogoś na zewnątrz do wypchania samochodu.

Jeśli hałdy śniegu są wysokie, prawdopodobnie nie obejdzie się bez odkopania kół, dlatego dobrze mieć zimą łopatę w samochodzie. Poza tym warto mieć co podłożyć pod buksujące koła, aby przywrócić im przyczepność. W ostateczności dywaniki z naszego auta, ale jeszcze lepszy będzie piasek, którego worek powinien leżeć w naszym bagażniku tuż obok saperki, latarki oraz opcjonalnie wody, batoników i koca – w zależności od trasy, na jakiej się poruszamy. Pamiętajmy też o zmniejszeniu ciśnienia w oponach, co jest zresztą zalecaną operacją w okresie zimowym.

Zimowy taniec na lodzie

Kiedy spada pierwszy śnieg, a na drodze pojawia się lód, znacznie wzrasta ryzyko wpadnięcia w niekontrolowany poślizg, czemu sprzyja zła technika jazdy. Najważniejsza zasada to jechać płynnie i odpowiednio planować poszczególne manewry na drodze. Pamiętajmy o tym, aby zacząć redukować prędkość przed skrzyżowaniem znacznie wcześniej niż latem, aby uniknąć gwałtownego hamowania – grozi to zablokowaniem kół i efektownym obrotem auta.

Na śliskiej nawierzchni hamujemy silnikiem, redukując biegi oraz pulsacyjnie, ewentualnie na tyle energicznie, aby włączył się ABS (o ile naturalnie nasz samochód go posiada), chociaż tę metodę radzimy stosować w ostateczności. Podobnie ruszając, musisz zdawać sobie sprawę z tego, że koła mogą „nie złapać nawierzchni” od razu. Trzeba wziąć na to poprawkę, włączając się do ruchu z drogi podporządkowanej. Pokonując zakręty, pamiętaj o tym, żeby auto było na biegu (bez wciśniętego sprzęgła) i staraj się delikatnie poruszać kierownicą.

Kiedy jednak wpadniesz w poślizg, co niestety może się zawsze zdarzyć, gdy sytuacja na drodze gwałtownie się zmieni, staraj się zachować zimną krew. Aby wyjść z poślizgu, musisz sprawić, aby koła odzyskały przyczepność, a to oznacza, że masz do dyspozycji jedynie delikatne przyciskanie pedału gazu i spokojne kontrowanie kierownicą. Naturalnie zasady postępowania w takiej sytuacji wyłuszczone „na sucho” niewiele Ci dadzą bez odpowiedniej praktyki, do czego najlepiej nadają się jazdy doszkalające dla zaawansowanych.

Odśnieżanie też jest ważne

Rano z reguły śpieszysz się do pracy i czasami oczyszczasz tylko drzwi od strony kierowcy, odskrobujesz fragment szyby tuż nad kierownicą, a następnie włączasz ogrzewanie na czwórkę, byle już ruszyć, a potem jakoś to będzie. Jednak w ten sposób na pierwszym odcinku drogi ograniczasz sobie widoczność, co może być szczególnie tragiczne na przejściu dla pieszych. Poza tym śnieg spadający z dachu twojego auta w trakcie jazdy może być niebezpieczny dla innych użytkowników drogi, a twoja pomysłowość nagrodzona stosownym mandatem.

Aby sprawę sobie nieco ułatwić, możesz zakupić specjalną antyszronową osłonę do szyb lub po prostu na noc kłaść na przedniej szybie koc lub grubszą tkaninę. Poza tym pamiętajmy o regularnym dolewaniu zimowego płynu do spryskiwaczy – nic tak nie brudzi auta jak błoto pośniegowe. Nie zaszkodzi też mieć zawsze w torebce rozmrażacz do samochodowych zamków.

Komentarze (1)

Łukasz

Auta są fajne jak są w nich dziewczyny.

6 stycznia 2011 14:34

Dodaj komentarz